| 2008.10 - Harnekop - bunkier przeciwatomowy byłego Ministerstwa Obrony Narodowej byłego NRD |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||
| Poniedziałek, 13 Październik 2008 00:00 | |||
|
A może czas wyruszyć na zwiedzanie dawnego NRD? Kto z Was rozważał to w swoich wakacyjnych albo choćby weekendowych planach już po okresie, kiedy wymiana zakładowa pracowników w ramach bratnich , przyjacielskich konktaków między krajami socjalistycznymi się skończyła, a świat się przed nami otworzył bardzo szeroko? Czy można zobaczyć coś interesującego nieopodal dawnej, bronionej zasiekami granicy? Zobaczmy dokąd zaprowadzą nas zimnowojenne ślady. Zaprowadzą nas pod ziemię, do przeciwatomowego bunkra Harnekop, ukrytego w lesie na północny-wschód od Berlina, pomiędzy Werneuchen, Strausbergiem i Bad Freienwalde, gdzie swój strategiczny punkt miała NVA (narodowa armia ludowa byłej NRD). Nic nie wskazywało , że w miejscu tym może znajdować się tak ważny dla obronności kraju obiekt, choć oczywiście tylko wtajemniczeni znali to miejsce. Nikt nie wiedział, że chodzi tu o jedną z najlepiej chronionych tajemnic państwowych NRD: bunkier dowództwa 01 byłego Ministerstwa Obrony Narodowej. Chodzi o obiekt, jedyny w swoim rodzaju na świecie, gdyż budowle obronne tego typu , także w Polsce, są w użyciu wojska i nie mogą być udostępniane cywilom.
Z pozoru obiekt nie sprawia wrażenia szczególnie ważnego, strategicznego miejsca. Za podwójnym ogrodzeniem, a w zasadzie w pasie pomiędzy dwoma ogrodzeniami można co prawda zobaczyć elementy ,osiągającej 10 000 wolt instalacji ,wysokiego napięcia, ale niewielkie budynki na powierzchni nie wskazują , aby pod ziemią mogło być stanowisko dowodzenia. Trzypiętrowy podziemny obiekt została zbudowana w latach 1971-1976 dla dowództwa NVA. W razie wojny miała to być placówka koordynacyjna pomiędzy NVA i zjednoczonymi dowództwami naczelnymi państw Układu Warszawskiego. Wejście do budowli jest ukryte pod budynkiem zarejestrowanym jako obiekt szkoleniowy , przeznaczony na ćwiczenia sztabowe. Pomalowany na kolory wojskowe Trabant, wojskowy motocykl EMZ przypominają nie tak odległe czasy.
Schodzimy na dół, po prawie 100 stopniach. Po do drodze wiele drzwi, śluz, które mają masę dochodzącą do 2,5 ton, specjalnie zabezpieczonych, niezwykle odpornych na fale uderzeniowe oraz nieprzepuszczające gazu. Tu znajdują się pomieszczenia dowódcze oraz robocze dla personelu operacyjnego, pokoje pełne map , pokoje posiedzeń, centrale łączności i pokoje dla ministra i adiutanta.
Styl urządzenia budowli przypomina nam uroki lat 70-tych. Celem nadrzędnym była oczywiście funkcjonalność. Podłogi zawieszone są na sprężynach, takich jakie stosuje się przy amortyzacji wagonów pociągowych, co miało niwelować skutki nawet ciężkich detonacji. W drugim, środkowym poziomie znajduje się kuchnia i stołówka z oryginalnymi sztucznymi goździkami z tamtych lat, oraz sypialnie
Trzecia, najniższa kondygnacja to w całości zaplecze techniczne. Obok studni z urządzeniami zaopatrującymi w wodę było tu zainstalowane niezależne zasilanaie, w skład którego wchodziły cztery okrętowe silniki diesla (po 540 KM ) jak również urządzenia kontrolne i pomiarowe.
W czasie walk załoga (około 450 osób) mogłaby tu przeżyć prawie miesiąc, bez żadnego zaopatrzenia z zewnątrz. Jej zadaniem był udział w zorganizowaniu kontruderzenia. Głęboko pod ziemią kable doskonale wyposażonej centrali informacyjnej wiodły do różnych tak zwanych „zdejmujących” miejsc łączności radiowej, na przykład przy Kunersdorf i Wollenbergu. Oddalone o wiele kilometrów urządzenia anten nie mogły być kojarzone z obiektem Harnekop. Na szczęście od otwarcia bunkier nigdy nie był używany. Historia zaoszczędziła nam uderzenia atomowego, ale wycieczka do bunkra Harnekop to powrót do przeszłości, do lekcji przysposobienia obronnego w podstawówce, z których zapamiętałem , że w razie uderzenia bomby atomowej najlepiej położyć się pod oknem, a szpary pod drzwiami zapchać zmoczonymi ręcznikami. Przypomniały się też ćwiczenia w użyciu masek przeciwgazowych. I to wszystko tak niedawno… Dziś bunkier znajduje się na krajowej liście zabytków i udostępniony jest do zwiedzania, a moja osobista maska gazowa jeszcze pewnie leży gdzieś w garażu, ręczniki frotte dziś już dostępne bez problemu, więc w razie wybuchu będzie co zwilżyć, wtedy mógłby być kłopot ze zorganizowaniem takiej liczby ręczników by starczyło pod szpary we wszystkich drzwiach Przemek Pajcz Dodaj swój komentarz
|












