www.tututam.pl Wypady tu i tam 2009.09 - Barcelona
2009.09 - Barcelona PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 16 Styczeń 2010 22:18

Mówisz Barcelona-myślisz: Gaudi, plaża, Sagrada Familia. Ci o sportowych zainteresowaniach mogą pomyśleć o stadionie olimpijskim, czy Camp Nou i FC Barcelonie.

Tym razem (bo to już Barcelona po raz trzeci) stadiony zobaczymy tylko przy okazji  wycieczki Bus City Tour.

Zacznijmy zatem od Gaudiego.

 Image

Był oczywiście głównym przedstawicielem modernizmu, studiował architekturę właśnie w Barcelonie toteż tam powstała większość prac. 1883 zaczął prace nad Sagradą Familią, wykształcił własny styl, wychodząc poza wszelkie ramy. Mecenasem Gaudiego był barceloński arystokrata i przedsiębiorca- Eusebio Guell, wtedy powstają słynne kamienice, pałac Guell, park Guell, w którym nowatorstwo osiągnęło chyba apogeum. Do domów Gaudiego, jak też o parku Guell wrócimy za chwilę. Zatrzymajmy się najpierw przy Sagradzie Familii. To moje trzecie spotkanie z tą budowlą, pierwszy raz gdzieś w roku’90, ponownie po 10 latach i teraz po prawie następnym dziesięcioleciu. To niesamowite… 20lat i prawie żadnych zmian, nie dziwię się, że budowa trwa już 120 lat. Z tych 120 lat przyszło mi obserwować 20 lat budowy i obawiam się, że w tym swoim żywocie nie doczekam ukończenia budowli.

Jest w tym jakaś magia, ogrom prac i detali rzeczywiście jest widoczny, ale hiszpańska ”maniana” także. Dźwigi niby są, rusztowania w środku i na zewnątrz też ,ale uwijających się ekip nie widać. Teraz termin ukończenia nie jest chyba w ogóle istotny, a może lepiej w ogóle nigdy nie kończyć tej budowli? Jestem za, postawią zaraz zakonnice, zakaz zwiedzania podczas wszelakich nabożeństw, grobowa atmosfera…a tak…jest wesoło, windy działają non-stop, a kolejki do nich i tak gigantyczne, za to można napić się czegoś w środku z automatów, do woli robić zdjęcia. Tak…mam nadzieję, że budowa nigdy się nie skończy, zresztą jeśli dalej pójdzie w takim tempie, pierwsze mury będą już wymagały remontu, mają przecież grubo ponad 100lat. Zatem zapraszam na spacer wokół Sagrady, w jej środku, na wieżach, w podziemiach, z daleka i z bliska.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Antoni Gaudi był człowiekiem pobożnym i głęboko wierzącym, w roku 2000 rozpoczął się proces zmierzający ku beatyfikacji artysty. Inspiratorami byli też artyści, którzy założyli stowarzyszenie mające na celu właśnie rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Z twórczości Gaudiego czerpią i inni architekci. W roku 1908 zaprojektował drapacz chmur w Nowym Jorku, budowy nie rozpoczęto, projekt stał się inspiracją dla Daniela Libeskinda i zwyciężył w konkursie na zagospodarowanie miejsca po katastrofie World Trade Center z września 2001 roku.

Gaudi był też inspiracją dla muzyków z The AlanParsons Project, którzy wydali w roku 1987album zatytułowany Gaudi. O samej Bazylice, ilości naw, fasad itp. szczegółach nie będę się rozpisywał, odsyłam do przewodników, choć zaczekajcie jeszcze chwilę, bo Wydawnictwo Bezdroża szykuje właśnie  najlepszy przewodnik po Barcelonie. Tak niech oni piszą, a my udajmy się teraz na kolacyjkę do położonej w pobliżu knajpy serwującej wyłącznie owoce morza w bardzo szerokim asortymencie.

Do La Paradety od samego otwarcia, czyli od 20.00 ustawiają się kolejki smakoszy głowonogów wszelakich.

 Image

Image

Image

Image

Image 

No to pojedliśmy, niech oni piszą te przewodniki dalej, a my po kolacji udamy się do portu na wieczornego drinka.

Image

Image 

Z nowym dniem nowe siły. Zatem można ruszyć trochę pod górę. Nie trzeba wcale się męczyć, transport w Barcelonie jest wzorowo zorganizowany. Z metra przesiadamy się na kolejkę linowo- szynową, a potem już na linową…tak dostajemy się w dwadzieścia minut na Wzgórze Montjuic. Wzgórze Żydów ma  wysokość 173 m  n.p.m. i morze z niego doskonale widać. Punkt widokowy to wyśmienity, cała Barcelona się przed nami kładzie, a samo wzgórze to wspaniałe ogrody.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Wzgórze już od średniowiecza pełniło strategiczną, militarną rolę. Toteż na szczycie przy zamku Montjuic do dziś stoją działa.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Objazd Barcelony na piętrze odkrytego autobusu to wycieczka nie tylko dla leniwych, autobusy zatrzymują się  na wielu przystankach, można wsiadać i wysiadać do woli, także zmieniając linie w ramach jednego biletu za 21 EUR (cały dzień). Ruszamy na Bus City Tour (pasów nie trzeba zapinać) czasem zamieniając wycieczkę na Piechota City Tour (jeśli chce się wyskoczyć w uliczkę w Barcelonie nie mam innego wyjścia)

 Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Obiecałem, że wrócimy do domów Gaudiego, nie zapomniałem…już wracamy.

Falista fasada Casa Batllo (od nazwiska właściciela domu) pokryta jest katalońską mozaiką ułożoną z kawałków ceramicznych płytek i szkła. Widać wiele inspiracji z natury: dachówki niczym rybie łuski, balustrady z motywami roślinnymi, balkony niczym ludzkie czaszki, okna z kolumnami jak nacieki jaskiniowe. Nie ma linii i kątów prostych, wszytsko faluje. Budynek można zwiedzać od roku 2002,a w roku 2005 trafił na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Ponad 20 lat wcześniej na listę tą trafił inny z budynków: Casa Mila (nazwa też od nazwiska właściciela). Z powodu nieporozumień między architektem, a właścicielem budynek nie został ukończony. Warto wyjść na taras, by zobaczyć słynne kominy przypominające głowy ludzkie, ale ni to rycerze w przyłbicach, ni to tancerze z balu maskowego, hmmm…może to głowy, ale wcale nie pochodzące od ludzi? Tak, ufoludy jak się patrzy…zapraszam na taras, a po powrocie na krótką dyskusję przy szklaneczce cervezy.

Spójrzmy  teraz na domy…

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Nie sposób pominąć średniowiecznej części Barcelony, ścisłego centrum, gdzie zachowały się też zabytki z czasów rzymskich, a fragmenty pierwszych murów miejskich pamiętają IV wiek. Wśród gotyckich budowli, wśród ciasnych barcelońskich uliczek najlepiej poruszać się bez planu miasta i zagubić na kilka godzin. Każdy przecież rozpozna katedrę. Życie wieczorne jest w tej okolicy pełne uroku.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na deser (bo miejsce to odwiedzam po raz pierwszy) Park Guell. To największe zamówienie dla Gaudiego złożone przez Guella. Projekt miasta-ogrodu, też nigdy nie zrealizowany w zamierzonej formie (zatem można przejść do historii nie doprowadzając nic do końca, perfekcjonizm i i żelazna konsekwencja nie są zatem do tego by być na panteonie potrzebne). Dom,w którym Gaudi mieszkał przez  dwadzieścia lat na początku XX wieku), rzeźby w ogrodzie, kawałeczki mozaiki składającej się także z potłuczonych talerzyków, szkiełek, smok, wyłożona ceramiką jaszczurka, dach z najdłuższą w Barcelonie, krętą, oczywiście wyłożoną ceramicznymi kawałkami ławeczką, sprawiają jakbyśmy znaleźli się w miasteczku Smerfów. W miejsce Papy Smerfa i Smerfetki  w parku urzędują gitarzyści flamenco, inni artyści też przydają uroku temu miejscu.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Warto wybrać się do parku, choć to nie po drodze, także nie po drodze na …plażę.

Bo Barcelona to przecież także plaże i nadmorskie dzielnice. Nie są to plaże z  rodzaju tych dzikich plaż. Właśnie tutaj, tuż przy plaży znajdują się najwyższe budynki w Hiszpanii, ponad 150 metrowe dwie wieże. Jedną z nich, żelazną  okropną ramę projektowali Amerykanie, w przeciwieństwie do Gaudiego ukończyli swoje dzieło w 100% i teraz straszą nad hiszpańską plażą, drugi, szklany Torre Mapfre też latarni morskiej nie przypomina. Amerykanin pozostawił tuż przy barcelońskiej plaży jeszcze jedno dzieło…złotą rybkę. Ach gdybym był złotą rybką to pierwsze moje życzenie brzmiałoby: zabierzcie mnie do utylizacji, oczywiście do Ameryki. Sądzę, że to zemsta Ameryki za to, ze odkrył ją kiedyś niejaki Kolumb i potem było z tego powodu wiele kłopotów. Czasy konkwistadorów może i odległe, ale patrząc na dzieła Ameryki w Barcelonie jej zemsta była słodka.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Jeśli masz dosyć słońca i piachu to po 15 minutach na piechotę już możesz być w  parku, możesz zapomnieć o Ameryce i znowu poczuć Barcelonę. Park Ciutadella, bo o nim mowa powstał na miejscu wyburzonej cytadeli, którą Filip V postawił po oblężeniu i  zdobyciu Barcelony, by łatwiej w przyszłości móc dławić opór mieszkańców miasta. Znani z nacjonalizmu Katalończycy zburzyli ją (wcześniej Filip V zburzył ponad 1000 domostw rybackich by postawić swoją twierdzę). Park ma to do siebie, ze trudno go zburzyć, zatem ma szansę na przetrwanie następnych kilka wieków, chyba że coś pięknego wybudują w tym miejscu… Amerykanie. Wejścia do parku z różnych stron ozdabiają monumentalne pomniki. Przemysł, rolnictwo, żegluga, handel. Trochę jak pomniki przodowników pracy, nie polecam. W parku jest też pomnik generała Prima, tego polityka i przywódcy, który doprowadził do zburzenia cytadeli, przy wejściu do zoo, a jakże… Monumet a Walt Disney.

No ale mówiłem, że poczujecie Barcelonę.

Kluczowym miejscem parku jest wielka kaskada. Woda tryska w różnych kierunkach do stawu, przed którym jest sporych rozmiarów kolisty plac. Wreszcie wróciliśmy do Barcelony. Udział w powstawaniu kaskady miał również Gaudi, wówczas jeszcze nieznany student architektury. Szczyt kaskady to rydwan zaprzęgnięty w cztery konie, a w nim Aurora. Nieco niżej kamienna Wenus. Całości nie dodaje uroku widoczny za drzewami blok mieszkalny.

Fragmenty zburzonej cytadeli, jej część stanowiącą arsenał, zamieniono w parlament  Katalonii. Za czasów dyktatury Franco zamknięty-wznowił działalność w roku1980. Przed parlamentem niewielki, owalny staw, a na środku tegoż stawu piękna kobieta z rozpuszczonymi włosami wykonana z białego kamienia. Wykonana w 1903 roku jest jedną  z ciekawszych rzeźb modernizmu katalońskiego. Czasu mamy zbyt mało, resztę parku zwiedzimy tylko pobieżnie, choć jest jeszcze kilka interesujących miejsc.

 Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image 

Jedno miejsce pozostawiamy nie odkryte… Tibidabo. Z kilku powodów: najważniejszy-by był jeszcze cel powrotu do Barcelony-chcę zobaczyć stamtąd ośnieżone szczyty Pirenejów, drugi powód to z czegoś trzeba było zrezygnować mając do dyspozycji trzy dni, a w przewodniku poświęcono (niesłusznie!) zbyt mało miejsca by zachęcić turystów do odwiedzenia tego miejsca, a w dodatku informacje umieszczono na samym jego końcu. Czekam na nowy przewodnik Bezdroży po Barcelonie, który więcej miejsca poświęci Tibidabo.

Zatem do zobaczenia w…Barcelonie

                                                                                            Przemek Pajcz
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. \n Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 

Dodaj swój komentarz

Bardzo szczęśliwyUśmiechMrugaSmutnyZaskoczonyZszokowanyZdezorientowanyFajnieŚmiać sięSzalonyObrażonyZakłopotanyPłacze, bardzo smutnyZły, wściekłyWirujące złoPrzewraca oczamiKrzyczyPytaniePomysłStrzałaNeutralnyPan ZielonyDziwakSuper dziwak
Imię:
Twój email:
Twoja strona:
Temat:
Komentarz:
 
Designed by tututam.pl