| 2009.08 - Stolica Mazur to ... Mikołajki |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||
| Sobota, 16 Styczeń 2010 22:12 | |||
|
Jadąc do Mikołajek jakoś tak od niechcenia zanuciliśmy sobie słowa piosenki Cezarego Makiewicza – Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa Czy to prawda dowiecie się już niebawem czytając cały opis. Tymczasem jednak faktycznie jechaliśmy dziś przez Mrągowo, jednak z racji późnych godzin nie zatrzymaliśmy się w nim. Nasz cel na dziś, to poranny Malbork, a wieczorem największe Polskie jezioro, a więc Śniardwy. Dojechaliśmy właśnie do Mikołajek, na wlocie do miasta po lewej stronie, swoją uwagę przykuwa Hotel Gołębiewski. Nam znany jest on jako nagroda w bardzo wielu teleturniejach, znany jest on również jako jedno z najpiękniejszych miejsc na Mazurach.
To jednak nie cel naszej wyprawy- My udajemy się przez miejscowość Łuknajno aż do miejscowości Dziubiele. Z Mikołajek wyjeżdżamy drogą asfaltową, która niebawem się kończy i dalej jedziemy leśną drogą. Po przejechaniu około 2 kilometrów postanawiamy skręcić w prawo i tym sposobem dojeżdżamy do Jeziora Śniardwy. Jest ono niestety dla nas niedostępne. Cały brzeg porośnięty szuwarami, a na wodzie pojedyncze małe łodzie rybaków. Dodatkowo lata tutaj pełno jakiś dziwnych dużych owadów oraz boleśnie gryzą nas Końskie Muchy. Zaskoczyła nas ta sytuacja i postanawiamy jechać dalej do miejscowości Dziubiele.
Tutaj sytuacja niewiele się zmienia. Co prawda jest plaża, kilku turystów, jest też wędkarz, jednak nikt nie potrafi nam odpowiedzieć na pytanie gdzie tak naprawdę jest to piękno Mazur. Musimy w takim razie zadowolić się sami. Pora na kąpiel w Jeziorze Śniardwy. Woda nie za ciepła, a co najważniejsze bardzo czysta. Dno jeziora niezbyt miłe dla naszych nóg. Pełno tutaj drobnych kamieni, dlatego ubieramy klapki i idziemy przed siebie. Po około 200, może i nawet 300 metrach od brzegu mamy wody dopiero do pasa. Jakaś rodzinka przypływa do brzegu rowerkiem wodnym, ktoś inny odpływa motorówką na połów ryb… My tymczasem udajemy się z powrotem na plażę. Tutaj dowiadujemy się, że plaża jest gminna i możemy spokojnie rozbić namiot. Dla nas oznaczało to jednak, że musimy jechać na poszukiwanie noclegu. Nie widząc przyszłości naszego wypoczynku nad tym jeziorem udajemy się w kierunku Mikołajek. Znajdujemy fajną polanę na wzgórzu z doskonałym widokiem nad jezioro. Idealne miejsce- wychodzę z uśmiechem z auta, a tu niespodziewanie pojawiają się te cholerne końskie muchy, zdołała mnie ugryźć tylko jedna i to ta o jedna za dużo- dlatego też jedziemy dalej nie robiąc ani jednego zdjęcia. Tuż za miejscowością Łuknajno postanawiamy na ładnej wykoszonej łące rozbić nasz namiot. W chwili gdy jest już rozbity, a my dmuchamy materace zostajemy zaatakowani przez rój latających mrówek. Oprysk OFF-em pomaga na chwilę- co oznacza jednocześnie, że jak najszybciej trzeba się stąd wynosić i poszukać innego miejsca. Tym sposobem jedziemy dalej aż do Mikołajek. Tutaj skręcamy na Ruciane-Nida i zaraz po wyjechaniu z miasta skręcamy w lewo do lasu. Bingo! Piękna polana. Jest już ciemno i aby nie zwracać na siebie uwagi , po ciemku rozbijamy częściowo rozłożony już namiot. Udało się, śpimy!!! Od rana pada przelotny deszcz co oznacza, że możemy sobie pospać. Około 7 słyszymy, jak obok namiotu przejeżdża powoli auto. Droga nie wyglądała raczej na jakąś uczęszczaną, więc i auto też raczej nie było przypadkowe, a to znak, że pora się zwijać.
Gdy już kończymy pakowanie podjeżdża drugie auto, które tym razem zatrzymuje się i wysiada z niego leśniczy. Wiemy dobrze, że jest zakaz wjazdu do lasu, zakaz biwakowania itd. Na szczęście ów Pan Leśniczy okazał się wyrozumiałym pracownikiem Lasów Państwowych i jako, że nie znalazł po nas żadnych śmieci to skończyło się na miłej rozmowie. Pan leśniczy powiedział nam, że dostał informację o rozbitym namiocie w lesie i przyjechał na kontrolę- najważniejsze jednak to wszystko sobie wyjaśnić , tak aby nie było niedomówień. Ogniska nie palimy, śmieci nie zostawiamy, a nawet je zabieramy, więc o karaniu nas nie rozmawiamy. Miłych Wakacji i do widzenia powiedział nam miły Pan leśniczy i pojechał dalej w las. My tymczasem mamy już dość Mazur, chociaż, skoro tu jesteśmy , to sprawdzimy słowa piosenki Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa Zapraszamy tutaj na dalszą podróż do Mrągowa Przemysław Lipiecki Dodaj swój komentarz
|


