| 2008.10 - KRETA - Marcin Kotkowski |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| Poniedziałek, 12 Kwiecień 2004 10:54 |
|
Kreta leży na południowy wschód od Peloponezu, na wschodnim krańcu Morza Śródziemnego, 200 km na północ od afrykańskiego wybrzeża.
Kreta jest piątą co do wielkości wyspą Morza Śródziemnego i największą wyspą należącą do Grecji. Kretę, wyspę o powierzchni 8300 km² nazywa się czasami Megalonissos, czyli „Wielką Wyspą”. Jej długość wynosi 260 km, a długość wybrzeża 1046 km. Największa szerokość wyspy dochodzi do 60 km, najmniejsza, tak zwany Przesmyk Ierapetry liczy zaledwie 12 km. Ta nadzwyczaj piękna wyspa wydaje się zakotwiczona w wodach Morza Śródziemnego przez masywy górskie, których szczyty sięgają 2000 metrów. Woda wyrzeźbiła w nich głębokie wąwozy i skomplikowane systemy jaskiń ciągnące się ku wnętrzu wyspy. Dla starożytnych były to miejsca, gdzie na świat przyszli bogowie z mitologii greckiej Moja podróż zaczyna się o 19.00 na dworcu w Gdańsku. Po 4 godzinach pociąg dojeżdża do Warszawy. Wylot z Okęcia o 5:00 rano. W samolocie udaje się zająć dobre miejsce, które pozwala uwiecznić podczas lotu wschód słońca. Pasażerowie siedzący od strony zachodniej nie mają tyle szczęścia.
I wreszcie upragniony odpoczynek! Pierwsze miejscowe piwko. Temperatura powietrza - 30 stopni, wody 24. Piękne widoki i pogoda wynagradza meczącą podróż, która zaczęła się poprzedniego dnia. Po 3 godzinach odpoczynku szybka decyzja – jutro ostatni rejs na Santorini w tym sezonie. Podróż rozpoczyna się o 5:00 rano… znowu tak wcześnie trzeba wstać… biorąc pod uwagę zmianę czasu będzie to tak naprawdę 4:00. Autobus przyjeżdża o 4:30, zaokrętowanie i wypływamy. Na morzu 6 w skali Beauforta. Ostro buja, na statku rozdają specjalne tabletki. Wszędzie panuje okropny zapach czosnku, wszyscy dookoła śpią. Po 4 godzinach widać już pierwsze skały wyspy Santorini. Wyspa, z której pochodzi większość pocztówek z Grecji to w istocie wierzchołek ogromnego, zanurzonego w morskiej toni wulkanu. W pobliżu krateru unosi się zapach siarki, wyspa od czasu do czasu drży. Wybuch na Santorini był ok. 1500 lat p.n.e. Była to najpotężniejsza erupcja wulkanu w historii (pogłos detonacji czterokrotnie obiegł kulę ziemską) wyspa została dosłownie rozerwana na strzępy. Pomimo tego, zachowały się resztki starożytnego osiedla, domy zachowały się do pierwszego piętra, ich ściany do dziś dzień zdobią wspaniałe malowidła. Wybuch wulkanu był tak potężny, że spowodował częściowe zapadnięcie się wyspy. W ten sposób utworzyła się tak zwana „caldera”, czyli ogromne urwisko w kształcie półksiężyca. Mówi się, że jest cudem wykreowanym przez naturę. Nazwa wyspy pochodzi od świętej Ireny (Saint Irene), która jest patronką wyspy. Santorini. Wyspa dla fotografów. We wspaniały krajobraz wyspy przepięknie wkomponowana jest tradycyjna grecka zabudowa - niewielkie białe domy z niebieskimi dachami. Pomimo żyznej wulkanicznej gleby roślinność na Santorini jest uboga, a lasy nie występują - powodem jest brak wody Przy tak pięknym widoku trudno nie zdecydować się na greckie ouzo ! Na dół można zejść pieszo lub na osiołku jak na poniższym zdjęciu. Kolejny etap po przepięknej Santorini – zwiedzanie Krety.
Na zdjęciu wschodnie wybrzeże Krety. Droga prowadząca do plaży Vai. Wypożyczamy samochód na 3 dni. Nie warto siedzieć w jednym miejscu, trzeba coś zobaczyć, a Kreta ma naprawdę wiele do zaoferowania. Oczywiście zapomniałem o przewodniku…. Miejsca wybieramy zatem ze zdjęć w kalendarzach w sklepie, z pewnością ujęto nich perełki Krety. Po przejrzeniu kalendarzy plan jest następujący – plaża VAI, Matala, Preveli oraz miejscowości leżące po drodze. Okolice – zdjęcia drogi itp. sprawdzam w Internecie na gogle earth. Palmtop z mapą został w Polsce, zatem na tej stronie można sprawdzić jak gdzie dojechać. Jakoś trzeba sobie radzić Po drodze na Vai plantacja z bananami. Każdy z nich ma nie więcj niż 10 cm długości. Obok plantacji znajduje się plaża Vai. W jej otoczeniu rośnie 700 palm. Ponoć kręcili tu reklamę batonika Bounty. Po odpoczynku na rajskiej plaży czas wracać. Droga do hotelu wiedzie krętymi drogami wśród pasm górkich. Do przejechania 160 kilometrów a po drodze do zobaczenia przepiękna, malownicza miejscowość Agios Nikolaos. W centrum miasta znajduje się połączone z morzem słynne słodkowodne jezioro - Voulisméni. Wokół jeziora znajduje się szereg tawern nadających mu specyficzny śródziemnomorski charakter. Według legend w Wulismeni zażywała kąpieli bogini Atena, Miejscowa legenda mówi, że jezioro nie ma dna. Takie przekonanie bierze się z nieproporcjonalnie dużej, w stosunku do powierzchni zbiornika, głębokości jeziora, a także ze zmianami poziomu wody po trzęsieniu ziemi na Santorini w 1956. Sklep z gąbkami. Wyprawa południowo - zachodnią cześć wyspy – do kolejnej perełki krety - plaży Preveli. Znów droga przez góry. Po drodze czekają piękne widoki, drogi wykute w skałach, wydarte surowej przyrodzie. Południowe wybrzeże w tym miejscu wygląda pięknie. Dojście do plaży – 100 metrów w dół ! Na miejscu można wypożyczyć rower wodny i udać się w stronę kanionu. Wypożyczenie 10 euro. Grek zapewnia, ze warto i za 10 euro na cały dzień to dobra cena. Szkoda, że nie informuje ze rowerem można przepłynąć 500 metrów… potem skały staja na przeszkodzie dalszej wycieczki… Górskie klimaty z palmami w tle. Po Preveli przychodzi czas na Matalę. Matala może poszczycić się swoją bogatą historią. Według Homera właśnie tu rozbił się statek Menelaosa, męża Heleny, powracającego spod Troi. Miasto również było portem starożytnego państwa Gortyny. Przepiękna okolica z licznymi plażami sprawią, że pobyt w tej miejscowości zawsze będzie udany. Region ten znany jest ze sławnych grot, wydrążonych w klifach, które w czasach antycznych pełniły funkcję grobowców. Te starożytne grobowce były do niedawna zamieszkałe przez hippisowską komunę, obecnie zostały udostępnione do zwiedzania. Przesłanie hipisów, którzy tu niedawno zamieszkiwali. Teraz Ci którzy tu pozostali sprzedają pamiątki własne wyroby ze szkła, kamieni itp. Wszyscy mają koszulki z napisem Today is life, tomorrow never comes. Gdyby tak można pozostać na tej wyspie dłużej, niestety czas pobytu się kończy a jutro nadchodzi coraz szybciej wbrew temu co kiedyś hipisi napisali na tych murach. Marcin Kotkowski Dodaj swój komentarz |
| Zmieniony ( Niedziela, 17 Styczeń 2010 23:39 ) |


