| 2008.08.24 - Roberto from Tenerife (Spain) |
|
|
|
|
Drugi dzień obchodzę urodziny, a sporo w tym zasługi Roberto tylko dlatego, że właśnie przyleciał.
W piątek późnym wieczorem ruszyliśmy z lotniska w Berlinie , w środku nocy postój aby przekąsić coś małego, więc wciągamy golonkę, pierogi, zupy, surówki, hmmm wszak to pierwszy posiłek na polskiej ziemi (aha , dlatego ma to istotne znaczenie, gdyż nasz przybysz dotarł z Tenerife, a jest to nasze dziewiąte spotkanie na przestrzeni ostatnich 17 lat, bo tyle właśnie trwa już nasza przyjaźń), przed 4.00 w sobotę jesteśmy na miejscu w Poznaniu, po krótkim spaniu zaczynają się moje urodziny, tak mija sobota, w atmosferze piwno-grillowej odgrzewamy wspomnienia, odgrzewamy też kaszankę. Nawet mu smakuje, ale skład surowcowy podaję na wszelki wypadek dopiero na końcu. Niedziela to ciąg dalszy soboty, z tym że zmienia się trochę miejsce i skład ekipy (jest już poznański Stary Rynek i całkiem spora grupka dawnych znajomych z czasów studiów i wspólnego tańcowania w zespole ).
W dniu, w którym piszę te słowa (poniedziałek), będziemy mieli kontynuację soboty i niedzieli, z tym że ponownie zmieni się skład osobowy i miejsce.
Przez Wrocław dotrzemy do Sobótki , a tam już w gronie jej mieszkańców znowu powitamy na polskiej ziemi (teraz już bez golonki, ale będzie za to pstrąg)
Nie zabraknie też wypadu może tu , może tam, no ale o tym wkrótce
Przemek Pajcz Dodaj swój komentarz
|


